Znaki towarowe zarejestrowane w rejestrze marki Amazon

Proces dotyczący znaku towarowego Amazon Brand Registry to zagmatwany bałagan.
Udział:

Aktualizacja z 30.04.2024: pisząc to, pomyliłem się, sprawdzając pocztę i okazało się, że Amazon Brand Registry wysłał mi e-mail z informacją, że mój wniosek o znak towarowy został zatwierdzony. Może to częściowo wynikać z tego, że głośno mówię o tym, co się dzieje po tym, jak kilka miesięcy temu niesłusznie mnie klepnął, wyciągnął moją książkę, w dalszym ciągu pobierał ode mnie pieniądze za reklamy, a następnie zrujnował moje rankingi i sprzedaż moich innych tytułów. Wzbudziłem spore zamieszanie w mediach społecznościowych. Nie wiem, jak sprawnie u innych przebiega ten proces, ale jak mówi przysłowie: skrzypiące koło dostaje smar…


Ponieważ ludzie często są skłonnymi do sporu palantami, muszę oświadczyć, że nie jestem rzecznikiem prasowym. Postępuj na własne ryzyko.

Gratulacje dla mnie. Tak. Mam urzędnika Kolorowanki Hello Charlie™ znak towarowy. No może nie oficjalne, ale oficjalne. Oficjalnie mogę używać TM, ale nie R. Ale w tej chwili pracują nad całą częścią R i jeśli użyję tego R, oni (rząd) mogą mnie pozwać do alternatywnego wszechświata. Wiem, że jest to mylące, ponieważ tak jest i tak ma być z założenia, co kpiąco nazywam „inżynierią bezpieczeństwa pracy”. Cały proces obejmuje wiele małych sztuczek, które wprowadzono po drodze, aby zmylić zwykłych śmiertelników, takich jak my, którzy nie zdali egzaminów adwokackich. Rzeczy takie jak wydruk wielkości karty kredytowej, nadmiar linków i jakiś dziwny podpis z podwójnym ukośnikiem na samym końcu, który wciąż nie ma żadnego wyjaśnienia, dlaczego.

Przysięgam też, że nigdy nie miałem zamiaru rozmawiać o Amazonie i… Amazon KDP tyle na ten temat blog o kolorowankach, ale dostarczyli mi tak wielu materiałów, które wprawiają mnie w zachwyt, że grzechem byłoby ich nie omówić. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł kontynuować dyskusję – właściwie nie jestem pewien, o czym jest do omówienia. Nie narzekam, ale mam nadzieję, że kurs będzie prawidłowy, jeśli wystarczająco dużo z nas zabierze głos. To część problemu — autorzy boją się zabierać głos w obawie przed zemstą, więc nie ma tam zbyt wielu informacji poza jakimś tandetnym, nadmiernie toksycznym, samokontrolującym się Społecznością autorów KDP i samodzielnie publikującym subredditem z tymi samymi starymi nieszczęśliwi ludzie łowiący ryby w tym samym stawie z błękitnymi algami, próbując nabrać niczego niepodejrzewających przybyszów i ludzkich babć, aby dali im pieniądze, aby przejść przez skądinąd prosty proces. Jasne, są tam ludzie mający dobre intencje, ale szczerze, czym zajmuje się większość ludzi, którzy się tam czają, poza sprzedawaniem usług lub przekazywaniem swoich książek innym autorom? Całość jest dziwna. To naprawdę dziwne. Są dziwni. I cytując Jima Morrisona: ludzie są dziwni…

Chcę, aby Amazon KDP odniósł sukces w pomaganiu niezależnym autorom, ale wygląda na to, że utknęli na swoich drogach lub mają związane ręce, a zapory sieciowe, którymi otoczyli każdy dział, niewiele przedostają się przez zapory ogniowe, którymi otoczyli każdy dział. Mówiąc wprost, komunikacja wewnątrz ich korporacji jest słaba.

Tak czy inaczej, rozpoczyna to najnowszy rozdział w odkrywaniu, jak duży bałagan może być system dla autorów i ilustratorów, ale tym razem omawiamy niektóre kwestie związane ze znakami towarowymi i brandingiem w celu uzyskania „dodatkowej ochrony”. A dla tych, którzy się zastanawiają, jest jeszcze więcej niewiarygodnych rzeczy, o których jeszcze nie wspomniałem…

Szybkie tło:

Zajmuję się tą ilustracją „coś” zawodowo już od bardzo długiego czasu i nie chcąc się przechwalać, gwarantuję, że wszyscy widzieliście moje prace, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Było obecne we wszystkim, od CVS, magazynów, filmów, telewizji, Home Depot, Lowes, i ozdobiło ściany znanych muzyków (ostatnio kogoś, kto wydał nieoczekiwany album country), polityków i jednego bardzo dziwnego księcia. Nie, nie TEGO księcia, innego, który chciał, aby jego nagroda wielbłąda została pochowana, oznakowana i rozłożona, wysłana do Kanady w celu ponownego złożenia i żebym odtworzył go w 3D, aby umieścić go wirtualnie w swoim salonie, gdzie goście mogli z dumą patrzeć na swoją kolekcję Lamborghini przez kuchenne okno wychodzące na jego garaż. Niestety, ta ostatnia dziwna prośba nigdy nie zadziałała, ponieważ nie mam zielonego pojęcia o anatomii wielbłądów (straciłem dzień na studiowanie tego), ale znajduje się na szczycie listy wraz z hodowcą żurawiny, który został aresztowany za kucanie w Tajlandii podczas planowania pozasezonowej hodowli krewetek i był wtrącony do więzienia, gdzie marniał po obrazie króla za to, że nie zgadzał się z posiadaniem nieruchomości przy plaży.

Naprawdę nie mogę wymyślić takich rzeczy. Choć bardzo bym tego chciał, jest to zupełnie inny poziom twórczego opowiadania historii, którego nie można za wszelką cenę stworzyć.

Ale odpuszczę.

Bardzo dobrze znam się na prawach autorskich, znakach towarowych, a nawet procesie patentowym. Jedną z moich pierwszych tymczasowych prac zaraz po studiach była praca w urzędzie patentowym. I nie, nie jestem Einsteinem. Dodałbym też, że ta praca była otępiająco nudna i prawdopodobnie byłby w stanie to zrobić każdy kretyn z kilkoma trzepoczącymi komórkami mózgowymi. Ale brzmi fajnie… Czy wiesz, o ile głupich patentów ludzie ubiegają się każdego dnia? Ale znowu odpuszczam. Tak, w ciągu ostatnich dwudziestu lat skradziono mi tysiące obrazów (i nadal się tam znajdują) z mojej biblioteki dzieł. Ja też z nimi wszystkimi walczyłem skutecznie, ale nie ze względu na pieniądze (trudno wycisnąć wodę z kamienia), ale głównie ze względu na duplikację treści i kary dla wyszukiwarek. Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi, którzy angażują się w tego typu zachowania, często stara się związać koniec z końcem i nawet nie zdaje sobie sprawy, co robią.

Dawno, dawno temu (zdaje się, że 15 lat temu) złożyłem nawet wniosek o zarejestrowanie znaku towarowego w USPTO dla mojej głównej firmy zajmującej się ilustracjami. Wtedy był to zupełnie inny proces i nie był tak usprawniony jak dzisiaj. Myślę też, że był droższy. Złożyłem wniosek i myślałem, że zrobiłem wszystko jak należy, ale prawie rok później otrzymałem list z USPTO z informacją, że wystąpił problem z kolorem lub samym projektem logo i że mam około sześciu miesięcy na odwołanie się. Nie mogłem się tym przejmować, więc pozwoliłem, aby wniosek wygasł. Przecież już wszędzie używałem mojego logo, a moje firmy od dawna były zarejestrowane na terenie stanu i lokalnego miasta jako administrator danych. Przez ponad 20 lat nigdy nie musiałem go używać. Do teraz.

Cel znaków towarowych i praw autorskich:

Jeśli chodzi o cel, jaki spełniają znaki towarowe i czym różnią się od praw autorskich, znaki towarowe chronią markę lub logo, tak że inni prowadzący działalność gospodarczą w tym kraju, a także niektórzy uczestniczący w nim nie mogą (a raczej nie powinni) używać czegoś podobnego. Na przykład teraz, gdy otrzymałem zgodę na używanie nazwy TM dla Hello Charlie, nikt inny w Stanach Zjednoczonych i, jak sądzę, w Kanadzie nie może umieszczać napisu „Hello Charlie” na opakowaniach, w nazwie firmy, książek itp. Nie mam zamiaru nikogo pozywać – jestem od tego daleki, chyba że robi coś bardzo złego. W moim przypadku ktoś niedawno tworzył książkę, wykorzystując moje obrazy, treści, a nawet moje imię i nazwisko, a ja chciałam po prostu szybko powstrzymać potencjalną kradzież moich kolorowanek w przyszłości. Problemem jest Amazon od dawna borykał się z problemami związanymi z żądaniami usunięcia treści z powodu naruszenia praw autorskich od innych autorów, często w ramach usługi Amazon Content Review, w której zadaje się e-mailem pytania oryginalnych autorów, czy posiadają znak towarowy.

Jeśli chodzi o prawa autorskie, jest to powszechnie błędnie rozumiana koncepcja i termin prawny, którego, założę się, 99,9% społeczeństwa po prostu nie rozumie. Powszechnie źle rozumiana część polega na tym, że zgodnie z prawem autorskim USPTO, wszystkie dzieła, takie jak muzyka, rysunki i pisma, są automatycznie chronione prawem autorskim na mocy prawa amerykańskiego od chwili stworzenia.I tak, mam na myśli 98% wszystkich osób wsobnych na forum poświęconym samopublikowaniu, które po przeczytaniu tego właśnie przeżyły pierwszy moment w życiu. Jak zawsze. I dlatego jestem sfrustrowany. Samo rozmawianie o tym na toksycznym forum przypomina kiepski film o zombie, tyle że zombie są naprawdę powolne i mają martwy mózg. Ale jakoś oni ciągle przychodzą i przychodzą, jakby ich rodzice zapomnieli o profilaktyce, a pokolenia wcześniej…

Aktualizacja: USPTO dodało do swojej strony internetowej dodatkowy język dotyczący dodatkowej ochrony zapewnianej przez składanie za ich pośrednictwem wniosków o prawa autorskie. Nie codziennie sprawdzam wszystkie kwestie prawne, więc niektóre z tego, co mówię, mogą wydawać się nieaktualne. To, co powiedziałem o tym, że prawa autorskie stają się automatyczne, nadal się nie zmieniło, ale w przypadku jakichkolwiek pytań, zastosowałbym się najpierw do ich dyrektyw lub zaleceń. Plikowanie nie zaszkodzi, szczególnie w przypadku dzieł tekstowych. Dzięki obrazom i plikom roboczym łatwiej jest udowodnić oryginalność. W pewnym momencie tworzyłem dla moich klientów od dwóch do 10 obrazów tygodniowo. Jak możesz sobie wyobrazić, konieczność objęcia prawami autorskimi wszystkich tych dzieł może być dość chaotyczna i kosztowna. Innym razem moi klienci chcieli być właścicielami praw autorskich.

Ale odpuszczę.

Problem polega jednak na sporach pomiędzy dwiema lub większą liczbą stron i próbie udowodnienia, kto jest twórcą tych dzieł. Nigdy nie było to dla mnie szczególnym problemem, ponieważ wiem lepiej i przechowuję wszystkie działające pliki moich ilustracji. Próba wykazania lub sfałszowania faktu, że są autorami moich dzieł, wymagałaby zbyt wiele wysiłku, a nawet nie byłaby możliwa w czyimś imieniu przed sądem. Z drugiej strony pisanie to inna sprawa, ponieważ może polegać na prostym kopiowaniu i wklejaniu, co może zakończyć spory prawne, przy założeniu, że obie strony stać na spory sądowe i że jest wystarczająco dużo „mięsa na kościach”, aby wszystko miało sens. pierwsze miejsce.

Większość sporów dotyczących praw autorskich – z łatwością około 99% – kończy się po prostu żądaniem usunięcia treści, a druga strona się do tego stosuje. Aby otrzymać odszkodowanie, musisz udowodnić, że ktoś wyrządził nieodwracalną szkodę lub że Twoim kosztem osiągnął ogromne zyski. Bardzo niewiele osób może zakwalifikować się do tych punktów. Ale hej, jeśli nie chcesz mi wierzyć, jestem pewien, że jest tam prawnik, który chętnie przyjmie Twoje pieniądze za wstępną konsultację i prawdopodobnie powie Ci to samo. To będzie 350 dolarów za to spotkanie. Aha, a jeśli nadal chcesz to kontynuować, będziesz mówił o utrzymaniu i kilku tysiącach, prawdopodobnie na badania, po których nastąpi list o zaprzestaniu działalności lub usunięcie DMCA, co prawdopodobnie i tak nie przyniesie ci żadnych pieniędzy, ponieważ prawdopodobnie wyciskasz wodę z kamień. To będzie cię kosztować jedną nerkę i pierworodne dziecko.

Ale znowu wy, dzieciaki z małymi perspektywami na przyszłość, wierzycie w to, czego chcecie i obwiniacie swoją okropną koncepcję działania praw autorskich na starsze pokolenia lub nieudany system szkolny. W końcu jesteśmy odpowiednikiem sztucznej inteligencji lądowania na Księżycu w hollywoodzkim studiu. Co dziwnie przypomina mi sytuację, gdy starszy Buzz Aldrin uderzył kogoś, gdy ten zasugerował, że lądowanie na Księżycu to mistyfikacja. Teraz rozumiem, Buzz. Rozumiem… Ktokolwiek powiedział, że „cierpliwość jest cnotą”, z pewnością to miał na myśli.

Dlaczego zdecydowałem się zgłosić znak towarowy:

Niedawno Natknąłem się na wydawnictwo reporter Blog Jane Friedman poświęcony innej kwestii praw autorskich, z którą się borykała. Było pewne skrzyżowanie z moimi problemami. Wspomniała, że Amazon skontaktował się z nią i zapytał, czy posiada znak towarowy, na co odpowiedziała, że nie. Początkowo odrzucili jej prośbę, ale potem w nagłym odwróceniu usunęli dużą serię książek, w których pojawiało się jej nazwisko. Prawdopodobnie jej duża widoczność i powiązania z organizacjami takimi jak Gildia Autorów zapewniły jej dodatkową ochronę, której większość ludzi nie miałaby zapewnioną. Ale jej artykuł dotyczący wniosku o znak towarowy złożonego przez Amazon przypomniał mi o sprawach, z którymi musiałem się uporać w przeszłości. Niestety, ja również uderzyłem w mur, prosząc o usunięcie treści na podstawie ustawy DMCA. Znak towarowy może przyspieszyć proces i rozwiać dodatkowe wątpliwości.

Proces dotyczący znaku towarowego:

W wyniku ostatnich incydentów w zeszłym Tygodniu zacząłem ubiegać się o Znak Towarowy hello charlie bez pomocy prawników i witryn pomocy prawnej. początkowa opłata za Złożenie wniosku wynosi około 250 uSD Lub dodatkowa opłata za 350 uSD — szczerze Mówiąc, nadal Nie jestem pewien, jakie są między nimi Różnice. będąc sobą, Wybrałem ten tańszy. jeśli więc Chcesz ubiegać się o więcej kategorii (załóżmy, że twoja Marka peanutWhippers produkuje banany Z chleba kukurydzianego, a także widżety do mycia okien), Myślę, że kosztuje cię to dodatkowe 100 Dolarów za osobną kategorię. Na szczęście moje to tylko książki.

No i cofnijmy się trochę. Po pierwsze i najważniejsze: zawsze wykonuj badania na temat Stronie internetowej TEAS aby sprawdzić, czy nazwa, którą chcesz zarejestrować jako znak towarowy, już istnieje. Jeśli tak, to albo musisz mieć nadzieję, że wygaśnie i nie zostanie odnowiona, albo masz przerąbane i będziesz musiał wybrać coś innego. Dawno, dawno temu był to bolesny i kosztowny proces badawczy, w którym pomagali prawnicy. Jasne, że można to zrobić samemu, ale wymaga to dużo czasu i wiedzy, gdzie szukać. Obecnie wszystko jest wygodnie dostępne w bazach danych TEAS.

Teraz, gdy już odrobisz całą pracę domową i przeczytasz lub pominiesz strony procesu aplikacyjnego, uiścisz opłatę i po prostu czekasz na odpowiedź.

Co zaskakujące, złożyłem wniosek w czwartek i wczoraj (poniedziałek) odebrałem telefon z „Public Service”, który uznałem za totalne oszustwo. Był to ktoś z mocnym akcentem, który brzmiał jak robot, przerywany zerwaniem się mojego telefonu komórkowego i dodatkowo przerywany, jak sądzę, utratą połączenia przez jego telefon komórkowy. Potem, żeby jeszcze bardziej spotęgować moje zamieszanie, mówił szybko.

W miarę kontynuowania naszej rozmowy omawiał szczegóły, o których mogli wiedzieć tylko najlepsi hakerzy, lub które mówił, że to on jest naprawdę dobry. Początkowo powiedziano mi, że to 8 miesięcy, ale wydarzyło się to dopiero kilka dni później, więc zaczęłam popadać w jeszcze większą paranoję. Wieki temu nigdy nie otrzymałem telefonu z USPTO, ponieważ wszystko odbywało się listownie i może e-mailem lub dwoma.

Zadał jeszcze kilka pytań na temat mojego pochodzenia i powiedział, że widział, że moje książki są na Amazonie. Sprawdził także moją stronę internetową. Mówił coś o tym, że jest winien dodatkowe 425 dolarów za coś związanego z deklaracją i że wystarczy na 14 lat. 425 dolarów całkowicie mnie zaszokowało, ponieważ nigdzie o tym nie wspomniałem. Teraz moja paranoja osiągnęła szczyt. Dwukrotnie próbowałem sprawdzić tę dodatkową opłatę i zobaczyłem, że jest ona wymieniona w innym miejscu na stronie internetowej USPTO, ale mój umysł był wyczerpany i nie mogłem jej zrozumieć. Ale ja na to: „Jasne, oto mój portfel…”

Następnie pod koniec rozmowy podał mi numer referencyjny lub numer seryjny (przepraszam, nie pamiętam który) i powtórzył, że mogę zacząć używać magicznego Hello Charlie™, ale na razie nie R, dopóki nie zostanie on poddany dalszej ocenie przez prawnik USPTO.

Teraz czas na drugą część (zabezpieczenie oficjalnej rejestracji), która zajmuje około 8,2 miesiąca, zgodnie z czasem składania wniosków na ich stronie internetowej, zakładając, że nic więcej nie pójdzie nie tak, a oni chcą cię naciągnąć na jeszcze więcej pieniędzy, co, jestem całkiem pewien, będzie w drodze, biorąc pod uwagę, że zdecydowałem się zrezygnować z opcji adwokata i myślę, że prawnik może po prostu mieć ją dla ludzi takich jak ja.

Nie dotarłem jeszcze do tego ostatniego etapu, ale postaram się informować Cię na bieżąco, jeśli i kiedy tam dotrę. Mam tylko nadzieję, że w dobry dzień złapię ich adwokata (jeśli to czytasz, mrugam do ciebie, kocham cię – zgadza się, patrzę na ciebie, panie przystojniaku, albo tęsknię za wspaniałym rzecznikiem patentowym). Masz bardzo dobrego. krótki czas i musisz reagować na wszystkie te telefony i listy z odmową, w przeciwnym razie potną cię szybciej niż gorący nóż do masła.

Wprowadź Rejestr Marki Amazon:

Co to jest? To usługa na Amazonie roszczenia aby zapewnić sprzedawcom dodatkową ochronę przed palantami nadużywającymi nazwy produktu, której pragniesz. Teraz, gdy odwiedzasz tę witrynę po raz pierwszy, próbują skierować Cię do kilku firm prawniczych, które zrobią to samo, o czym wspomniałem powyżej, ale za większe pieniądze. Czasami prawdopodobnie w tysiącach. To znaczy, może lepiej będzie, jeśli pójdziesz tą drogą. Czas pokaże, czy uda mi się dotrzeć do samego końca i oficjalnie zapewnić sobie ten znak. Ale za około 8 miesięcy mogę czuć się inaczej.

Mam wrażenie, że nawet jeśli skorzystasz z ich listy kancelarii prawnych świadczących usługi związane ze znakami towarowymi, czyli usługami związanymi z marką, zawsze istnieje ryzyko, że zostaniesz obciążony dodatkowymi opłatami za złożenie wniosku, chyba że wybrana przez ciebie firma stwierdzi inaczej. Powtarzam, to twój wybór i twoje pieniądze.

Myślałem, że wszystko, co muszę zapłacić, to 250 dolarów, a teraz nagle brakuje mi 675 dolarów, więc w każdym razie…

Na Rejestr Marki Amazona, możesz przystąpić do rejestracji w ich witrynie, ale musisz podać informacje. Aby rozpocząć ten proces, nie musisz posiadać numeru TM, ale będziesz potrzebować numeru seryjnego (teraz pamiętam), który został Ci wydany po uiszczeniu wstępnej opłaty za złożenie wniosku w USPTO. W sumie są trzy strony (o ile pamiętam), na których można podać proste rzeczy, takie jak adres i imię i nazwisko, rodzaj działalności, nazwa znaku towarowego itp.

Poprosiło o jedno zdjęcie mojego pożądanego znaku towarowego, więc otworzyłem Dokumenty Google, nieco odsunąłem, wyśrodkowałem i wpisałem „Hello Charlie”. Następnie zrobiłem zrzut ekranu, przyciąłem go i przesłałem.

Ta ostatnia strona to absolutny pokaz i powód, dla którego zacząłem ten artykuł. Ponownie, miejmy nadzieję, że zmienią to w przyszłości, aby uwzględnić własnych autorów KDP, takich jak ja. Trzecia strona nosi tytuł „Informacje o produkcji i dystrybucji”. Wymagają dwóch rzeczy, których nie możesz zapewnić, jeśli tworzysz książki za pośrednictwem Amazon KDP. Po pierwsze, wymagają „dowodu” porozumienia pomiędzy Tobą a producentem zewnętrznym. Cóż, tak…

Po drugie, wymagają od Ciebie „przesłania kopii ostatniej faktury za zaopatrzenie/produkcję/dostawę…” Ponownie. KDP. CZEŚĆ? KTOŚ TAM JEST???

Zgłoszenie znaku towarowego Amazon Brand Registry.

Napisałem list, w którym podałem swoje imię i nazwisko oraz numer seryjny zgłoszenia znaku towarowego i wyjaśniłem, że moje książki znajdują się już na Amazonie w ramach Amazon KDP i że nie mam dostępu do informacji, o które prosili. Powiedziałem im też, żeby skontaktowali się ze sobą. Pisząc to, skontaktowałem się również z KDP, aby sprawdzić, czy mogą dostarczyć mi te dokumenty.

Oczywiście przedstawiciel KDP nie miał pojęcia, o czym w ogóle mówię. Nikt nigdy nie zadał mu takich pytań. Czego szczerze mówiąc, się spodziewałem. Więc skierowałem swoją wewnętrzną Karen i poprosiłem o rozmowę z menadżerem. Menedżer również na początku wydawał się obojętny, ale też nigdy wcześniej nie spotkał się z taką sytuacją, ale kiedy wyjaśniłem, jak o tym piszę na blogu, nagle ożył i obiecał, że przyjrzy się tej sprawie w celu znalezienia rozwiązania.

Dzień po otrzymaniu tego klejnotu, całkowicie bezużytecznego e-maila i straty czasu od Amazon KDP:

Witaj,

Pozdrowienia na cały dzień!

Jeśli jesteś zainteresowany wykorzystaniem logo lub znaku towarowego Amazon, koniecznie sprawdź tę stronę, aby uzyskać dalsze informacje:
https://trademarks.amazon.com/ (tylko w języku angielskim)

Ponieważ Twoje pytanie dotyczące znaku towarowego jest związane z Amazon Author Central, ich dział obsługi klienta jest w stanie najlepiej Ci pomóc w tej sprawie.

Możesz skontaktować się z nimi bezpośrednio pod adresem:
https://author.amazon.com/contact

Więcej informacji na temat funkcji oferowanych w Author Central można znaleźć na naszych stronach pomocy:
https://author.amazon.com/help

Daj nam znać, jeśli masz dalsze wątpliwości, chętnie Ci pomożemy.

Pozostajemy do Państwa dyspozycji w przypadku przyszłych zapytań, miłego dnia!

Dziękujemy za korzystanie z Amazon KDP,

[name retracted]

Co do… Poważnie? Co to ma wspólnego z czymkolwiek?

Współpraca z Amazonem przypomina rutynową procedurę „kto jest pierwszy” w firmach Abbott i Costello. I zastanawiasz się, dlaczego piszę te artykuły na blogu (oprócz uruchamiania wyszukiwarek i sprzedawania większej liczby książek)? To szaleństwo, a fakt, że zlecają pomoc w celu pójścia na skróty, sprawia, że wszyscy mają więcej pracy. Samo przeniesienie bałaganu do większego bałaganu niczego nie rozwiązuje. Jest to segregacja bez identyfikacji pierwotnej przyczyny problemu.

To lenistwo jest proste i oczywiste, a ktokolwiek podjął tę głupią decyzję o zleceniu problemu firmie zewnętrznej, aby pomóc udobruchać wściekłego przełożonego w związku z problemami budżetowymi, powinien zostać zwolniony. Wszyscy. Spalić to wszystko do gruntu i zacząć od zera. To najlepsze, co Amazon mógł zrobić. Viva la France! Aha, i zwolnij ich także w piątek, nawet jeśli pracują zdalnie. Tylko dlatego, że teraz jestem zły. Zacznijmy od tego.

I zgadnij co, idiotyczne odpowiedzi z zewnętrznych lokalizacji podnoszą koszty publikacji i zmniejszają kwotę, którą otrzymujemy wszyscy autorzy KDP. Jest to więc problem systemowy, w którym Amazon po prostu zrzuca odpowiedzialności na najniższy wspólny mianownik.

No i skąd mam wiedzieć, że to outsourcing, bo ostatnio dużo dzwoniłem do KDP. Muszę mieć od nich setki e-maili. Nie mam nic przeciwko outsourcingowi, o ile zachowana jest jakość obsługi klienta. Ale szczera prawda jest taka, że to głównie gówno.

Któregoś ranka rozmawiałem też z obsługą klienta Amazon we Francji, aby omówić, dlaczego mojej książki nie ma tam na liście. Osoba, z którą rozmawiałem, była najwspanialszą osobą, z jaką kiedykolwiek miałem przyjemność rozmawiać w Amazon. Jedyne, co przychodziło mi na myśl, dlaczego tak się dzieje, to fakt, że ta osoba otrzymywała pensję wystarczającą na utrzymanie, a jej praca w UE nie była zlecana na zewnątrz ani przynajmniej dokładniej nadzorowana.

Ale o tym, dlaczego rozmawiałem z Amazonem we Francji, napiszę później w innym poście.

Ale jak zwykle Dygresja (jeszcze Raz przepraszam.)

Tak więc wczoraj utknąłem, zajmując się różnymi rzeczami, w szczególności znalezieniem i ostatecznie zlokalizowaniem martwej myszy w kolektorze akumulatora samochodowego mojego Priusa Prime, przez co wszyscy śmierdzili toksycznym zapachem ciała. Tak, mam inne życie niż zajmowanie się takimi rzeczami jak Amazon i tworzenie książek. Dziękuję bardzo.

I w końcu…

Dobra wiadomość (i najnowsza aktualizacja na górze) jest taka, że otrzymałem dzisiaj zgodę Amazon Brand Registry na znak towarowy Hello Charlie. Nie jestem pewien, co to naprawdę oznacza i czy kiedykolwiek będę musiał z nich skorzystać, ponieważ otrzymałem również powiadomienie, że osoba, przeciwko której złożyłem skargę o naruszenie praw autorskich, została usunięta. Straciłem także 625 dolarów, jestem całkowicie zdezorientowany, a mimo to czuję się w pewnym stopniu spełniony. Aha, i znalazłem martwą mysz zaklinowaną w odległej części akumulatora samochodu elektrycznego, której nikt inny nigdy by nie znalazł.

Samochód nadal śmierdzi, ale mysz (a właściwie dwie) nie żyje.

Aha i kolejna aktualizacja po napisaniu tego: nieautoryzowany sprzedawca książek prawdopodobnie ponownie powróci na Amazon.

Dostępne książeczki do kolorowania